15 sierpnia 2012

Zuo Corp


 
 
Zuo Corp. to marka, która na rynku jest od niedawna, ale już podbiła garderoby gwiazd. I nie tylko gwiazd. Projekty Bartka Michalca, którego wspiera Łukasz Laskowski uwielbiają również kobiety pracujące w biurach i artystyczne dusze. Jak działa Zuo Corp.? Opowiedzieli nam o tym jej twórcy.
WP.PL: Jaka jest historia Zuo Corp.? Jak to wszystko się zaczęło?
Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Cała historia Zuo Corp. zaczęła się w 2010 roku. Nieoficjalnie w marcu, a oficjalnie mniej więcej w maju/czerwcu, kiedy pokazaliśmy teaser kolekcji w jednym z showroomów w Warszawie. To był pokaz skierowany głównie do stylistów i przedstawicieli branży modowej, miał pokazać, jaki produkt będzie oferowała marka. Pierwszym ważnym wydarzeniem jest postawienie pop up shopu pod koniec 2010 roku. http://kobieta.wp.pl
 
WP.PL: Jak wpadliście na pomysł, by założyć markę modową?

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Markę stworzyła Dagmara Rosa i Bartek Michalec. Bartka poznałem na jednej z imprez, którą sam organizowałem. Zaczęliśmy rozmawiać, nie wiedziałem czym on się zajmuje, choć Bartek ma ogromne doświadczenie w branży mody, ponieważ przez osiem lat był stylistą. Okazało się, że razem z Dagmarą postanowili stworzyć markę, która będzie oferowała designerskie ubrania za przystępną cenę. Miesiąc później zostałem zaproszony do współpracy, zająłem się promocją Zuo Corp., wpływaniem na jej wizerunek. W grudniu 2011 rozstaliśmy się z Dagmarą.

WP.PL: Jaki był wasz pomysł na markę?

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Bardzo chcieliśmy, żeby Zuo Corp. była marką, która będzie się rozprzestrzeniała masowo. Jak sieciówka, chociaż to za mocne słowo. Chcielibyśmy mieć dużą sieć sprzedaży, sieć sklepów w całej Polsce i zagranicą.

WP.PL: Jak to wygląda teraz?

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Na razie mamy jeden sklep, do końca roku będą jeszcze dwa w domach towarowych. Wszystkie w Warszawie. Braliśmy pod uwagę Poznań, ale jeszcze jesteśmy za mali, to nie do końca jest ten rynek, na którym byśmy się sprawdzili.

WP.PL: Do kogo trafiacie? Kto robi zakupy w Zuo Corp.?

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Początkowo chcieliśmy robić ubrania dla ludzi zainteresowanych designem, modą, ale może niekoniecznie o dużych środkach finansowych. W Polsce jest bardzo wielu designerów, którzy oferują modę w tej samej cenie, co projektanci zagraniczni. Jednak przeciętnego klienta z ulicy nie jest na to stać. Bardzo chcieliśmy stworzyć produkt do 1000 zł, który jednocześnie będzie miał bardzo wysokie walory projektanckie. Cała myśl zamykała się w tym, żeby tworzyć ubrania od projektantów w przystępnej cenie. To nie są ceny z sieciówek…

WP.PL: Ale zdarza się, że sieciówki oferują ubrania niewiele tańsze.

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Nawet niektóre są droższe. Myślę, że nasze ceny można porównać do cen ubrań Benettona. Zdarza się, że pisze się o nas, iż mamy ceny od 100 do 600 zł, co nie do końca jest prawdą. W każdym razie nasz pomysł na markę z czasem ewoluował. Produkty, które oferowaliśmy były kierowane głównie do młodych osób wolnych duchem, które interesują się architekturą, kulturą, sztuką, socjologią, generalnie tym, co dzieje się na świecie, ludzie o artystycznych duszach, którzy dużo widzieli, sporo podróżują. Z czasem koncepcja się zmieniła. W maju 2011 na Fashion Weeku została zaprezentowana zupełnie inna kolekcja. Rzeczy w pawilonie były streetowe, na Tygodniu Mody pokazaliśmy modę dość elegancką, dla kobiety z biura, która chce wyglądać awangardowo. 



WP.PL: To jaka jest wasza klientka?

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Nasi odbiorcy to ludzie zainteresowani modą, ludzie z charakterem, bo często trzeba mieć odwagę, żeby niektóre projekty założyć.

WP.PL: Chcecie być sieciówką wśród projektantów – w jakich ilościach produkujecie ubrania?

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Od kilku do kilkunastu modeli z jednego wzoru.

WP.PL: Ubieracie lubi „z ulicy”, ale również gwiazdy, prawda?

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Bardzo dużo gwiazd polskich i zagranicznych miało nasze ubrania. Jeżeli chodzi o sukienkę z pazurem, to Małgosia Socha założyła ja pierwsza. I zrobiła furorę. To spotkało się z bardzo dużym zainteresowaniem. Ta sukienka przeszła przez każdą możliwą sesję zdjęciową do każdego możliwego magazynu, jednak została wykorzystana tylko w kilku, ponieważ, gdy wypożyczali ją styliści był taki moment, że ta sukienka była w pięciu topowych tytułach. Z punktu widzenia stylisty może nie jest to najlepsze.

WP.PL: Podobną sukienkę miała na sobie również Agnieszka Szulim.

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Z tej tkaniny powstały dwie sukienki. Jedna krótka, druga długa z trenem. Te długą miała właśnie Agnieszka Szulim w jednym z programów.

WP.PL: Sporo gwiazd ubieraliście?

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Sporo. Tak naprawdę to chyba tylko Małgorzaty Kożuchowskiej nie ubieraliśmy do tej pory. I Magdy Cieleckiej, która, mam nadzieję, że do nas przyjdzie.

WP.PL: Gwiazdy kupują u was ubrania czy raczej je wypożyczają?

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Kasia Nosowska, Michał Piróg, Reni Jusis, Beata Sadowska, Lidia Popiel, Małgorzata Niemen, Kuba Wojewódzki, Kinga Rusin… to są gwiazdy, które kupowały u nas rzeczy. To nie jest tak, że je dostawali czy pożyczali, nie prosiliśmy też nikogo, żeby założył coś od nas. 
 
 
WP.PL: Ile kosztuje taka spódnica?

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Jeszcze do końca nie wiemy, ile będzie kosztować, ale myślę, że około 600 złotych.

WP.PL: Mimo tego, że macie w miarę niskie ceny, opłaca wam się prowadzić interes?

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Jeszcze tak (śmiech). Nie możemy narzekać. Oczywiście nie jesteśmy krezusami, to nie jest tak, że w tym momencie możemy sobie pozwolić na szampana, kawior i trzymiesięczne wakacje na Wyspach Kanaryjskich, bo wszystko, co zarabiamy, inwestujemy w firmę. To jest duże wyrzeczenie, ale i inwestowanie w swoją pasję.

WP.PL: Pracujecie sami?

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Jest nas mało. Są dwie osoby, które tak naprawdę to robią plus do tego mamy różne osoby do pomocy – stażystów, asystentów.

WP.PL: Bartek, gdy pracujesz, pokazujesz swoje projekty im wszystkim?

Bartek Michalec, Zuo Corp.: Przede wszystkim Łukaszowi, potem w kolejności - mojej asystentce, dziewczynie, która pracuje w dziale Łukasza. To są wartościowi pracownicy.

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Gdy projektowaliśmy pierwszą kolekcję, robiliśmy badania focusowe. Przy tworzeniu linii premium pytamy o zdanie stylistów.

WP.PL: Jak wygląda powstawanie kolekcji krok po kroku?

Bartek Michalec, Zuo Corp.: Chcemy stworzyć produkty efektywnie się sprzedające. Jako projektant podchodzę do projektowania jak do pracy dla dużej firmy, gdzie przychodzi ktoś i mówi, że potrzebuje taki typ konfekcji, czyli musi być bluzka, spodnie i tak dalej. Składowe tego, czym będzie kolekcja handlowa, to ramy, które mi nie przeszkadzają. Projektuję pod te wytyczne. To jest normalne, jeżeli mówimy o modzie handlowej. 
 
WP.PL: Prowadzicie firmę, więc musicie skupić się również na biznesowej stronie przedsięwzięcia.
Bartek Michalec, Zuo Corp.: Projektanci w Polsce walczą, chcą być wolni twórczo. Idźcie w takim razie robić kostiumy do teatru! Ale tam też będą bariery. Projektant nie może postrzegać mody tak jak krytyk, który widzi pokaz i mówi „to jest wow, a tamto jest fu”. Na Maćku Zieniu wieszano psy, mówiono, że jego kolekcja jest zwykłe… 
 
Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: A to jest osoba, która zrobiła karierę!

Bartek Michalec, Zuo Corp.: Tak! Ja go szanuję, tak samo jak szanuję Ewę Minge. Nikt nie zwróci uwagi na to, że może ta pani i ten pan świadomie sięgnęli po taką estetykę, żeby stworzyć prawdziwe przedsiębiorstwo. Minge jest świetną ambasadorką własnej marki.

Łuasz Laskowski, Zuo Corp.: Tworzy imperium modowe.

Bartek Michalec, Zuo Corp.: I tak samo Maciek Zień. W ogóle nie rozmawiajmy o estetyce, to nie to należy doceniać. Problemem środowiska mody jest balansowanie pomiędzy biznesem a sztuką. To nie jest sztuka! Za pomocą tego narzędzia tworzy się biznes, który ubiera się w różne ramy estetyki. Jeśli wszyscy to zrozumieją, świat mody się ruszy. Krytycy hamują rozwój rynku, mówią, że coś jest beznadziejne już na starcie albo wychwalają coś, co biznesowo nie jest wartościowe. Traktują modę w kategoriach performersu.

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Krytycy stawiają wszystkich w jednym szeregu. To jest tak jakby przyrównać Zienia do Maldorora. Dla nich Zień będzie zły, a Maldoror będzie super, bo jest awangardowy. A tak naprawdę Zień jest fajny w swojej półce, a Maldoror w swojej.

Bartek Michalec, Zuo Corp.: Ich jedyny wspólny mianownik jest taki, że tworzą odzież.

WP.PL: Co sądzicie o polskim rynku mody?

Bartek Michalec, Zuo Corp.: Rynek polski nie jest nasycony modą, ale nasz rynek jest trudny z innego powodu. Jest rozpuszczony przez rynek masowy. Klienci nie rozumieją jakości. Mówimy: „słuchaj, ok., to u nas jest droższe o 200 złotych niż w Zarze, ale bierzesz jakość. To będzie ci służyć”. Trudno jest przedrzeć się przez barierę, którą tworzą sami ludzie.

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: My na przykład oszywamy w tej samej szwalni, co zagraniczni projektanci. I to duże nazwiska.

WP.PL: Ludziom mieszkającym w Warszawie łatwiej jest do was dotrzeć, dotrzeć do innych projektantów. Osoby z mniejszych miast często nie mają wyjścia i ubierają się w sieciówkach.

Bartek Michalec, Zuo Corp.: Na świecie to funkcjonuje tak, że w każdym większym mieście masz pobudowane sieci dystrybucji. W Polsce nie ma sklepów oferujących różne marki, multibrendów. Zagranicą jak ktoś wchodzi na rynek, to ma budowaną sieć dystrybucji, bo jest siatka pośredników. W Polsce nie ma czegoś takiego, bo klienci nie są przyzwyczajeni do robienia zakupów w małych sklepach. Centra handlowe spolaryzowały rynek w kierunku zakupów tylko u nich. Nikt nie robi zakupów na ulicy. W Paryżu, Antwerpii, Amsterdamie nie ma centrów handlowych, są butiki.
 
 
 
WP.PL: Wydaje się, że Polacy nie mieli gdzie nauczyć się jedwabi, wełen…

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Pokolenie 20-latków to ludzie, którzy na oczy nie widzieli komuny, bo urodzili się po 90 roku, jak dorastali, żyli w świecie, w którym były komputery, internet i centrum handlowe. 20-latek to osoba, która często zaczyna już życie zawodowe, osoba, która też nie widzi różnic.

Bartek Michalec, Zuo Corp.: Oni kulturę zakupów wynoszą z domu. Wszystkiego uczysz się od rodziców.

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: O nasze rzeczy pytają osoby z zagranicy. Dlatego w przyszłym roku planujemy małą ekspansję. Zagranica jest zupełnie inne podejście do produktu, do mody, do tego co jest oferowane, co jest handlowe, co się sprzedaje niż tutaj. W Polsce klientki dużo bardziej doceniają rzeczy, które są dziwaczne w konstrukcji niż ubrania, które są dużo prostsze.

WP.PL: Bo podobne są w sieciówkach. Ludzie sobie myślą: „jeśli kupię prostą marynarkę od projektanta, to nikt nie zauważy, że to jest markowa rzecz”.

Bartek Michalec, Zuo Corp.: Tak, bo ludzie nie widzą różnicy jakości, że na przykład ramiona są odrobinę szersze albo węższe. Milimetry robią znaczenie w proporcjach! Powiem szczerze, Polacy są wstecz o 15 lat. Tu jest zapotrzebowanie tego, co 10 lat temu Martin Margiela sprzedawał w Paryżu.

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Dwa lata temu wszyscy się ekscytowali tym, że będzie Rick Owens w Warszawie. I wszystkie bogate kobiety zaczęły kupować modę Ricka Owensa.

Bartek Michalec, Zuo Corp.: I to takie, po których nikt by się nie spodziewał, że mogą taką modę kupić. Bo on jest komunikowany jako inteligentna awangarda. Jak widzisz jego projekty wyobrażasz sobie marszandkę sztuki w eleganckiej, drogiej galerii. Okazuje się, że w Polsce udało się to wypromować. Ja byłem zszokowany, że to zadziałało! Myślę, że Marta Grycan nosi Ricka Owensa. Na polskim rynku trudno jest przewidywać.

WP.PL: Są firmy, które profesjonalnie zajmują się takim właśnie przewidywaniem, prognozowaniem trendów, informowaniem o tym, jakie kolory, wzory, materiały będą modne w kolejnych sezonach. Korzystacie z podobnych raportów?

Bartek Michalec, Zuo Corp.: Na świecie to działa, w Polsce nie.

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: My nie korzystamy z tego typu usług.

Bartek Michalec, Zuo Corp.: Mamy dostawców tkanin z Włoch, Francji. Oni dyktują trendy. Po wyborze próbek widać, co będzie modne.

WP.PL: Jakie ubrania lubią Polki?  

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: Kobiety w Polsce lubią obcisłe ubrania i boją się eksperymentów. Może być coś dziwne, ale nie zniekształcające.
Bartek Michalec, Zuo Corp.: Polski eksperymentują, ale nieświadomie. Problemem jest to, że nie szukają własnego stylu. Ludzie są zunifikowani, nie rozumieją, że indywidualność nie polega na tym, żeby wyglądać jak Lady Gaga. Indywidualność to może być czarny golf i prosta spódnica. Indywidualność to nie ekstrawagancja. Różnica jakości, detal buduje wizerunek. Kobiety mają problem, ale nie chcą pomocy. No bo przecież wszyscy w Polsce wiedzą jak się ubierać. Wiadomo, to nie jest jakaś super ważna rzecz, żeby wyglądać modnie. Jak nie chcesz, to nie wyglądaj, twoja sprawa. Wtedy chodzisz we flanelowej koszuli i zwykłych spodniach. To też jest forma twojej ekspresji. 
 
WP.PL: Macie już kolekcję na jesień 2012?

Bartek Michalec, Zuo Corp.: Mamy. Teaser został zaprezentowany w kwietniu na jednej z imprez. 14 czerwca odbędzie się właściwy pokaz. To będzie pierwsza kolekcja stworzona bez Dagmary.

WP.PL: Co zobaczymy na wybiegu?

Bartek Michalec, Zuo Corp.: Wiesz, ja lubię oszczędne formy. Lubię poruszać się w fasonach nawiązujących ściśle do eleganckiej mody lat 30., 40., 50. Interpretuję to przez pryzmat współczesności – ciekawą techniką wykonania, obrobieniem tkanin. To też nie jest tak, że robię repliki – formy nawiązują, ale są nowe.

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.:: Bartek uwielbia projektować wierzchnią odzież. To jest jego specjalność.

Bartek Michalec, Zuo Corp.: Nie jestem specjalistą od lekkich sukienek. Jestem na tyle elastycznym projektantem, że dam radę stworzyć każdy element garderoby, ale moje poszukiwania twórcze to raczej jest odzież wierzchnia. Tam jest najwięcej trików krawieckich, ciekawych technologii. Moje marzenie to mieć w firmie wielki dział reaserchu, grupę ludzi, która robi prawdziwe badania, poszukuje nowych rozwiązań. W kolekcji jesiennej mamy na przykład komponenty typu strzyżone laserowo futro, nowoczesne poliestry wypalane w słoje drewna, taki wzór, są tkaniny zbudowane z warstw siatek, są srebrzyste tkaniny w pantery, jest żakardowa tkanina w kolorowe palmy. Poszukuję kontrastów, zestawiam tkaniny w kontrowersyjny sposób. Zygzak z panterą, z pepitką i palma – brzmi absurdalnie, ale to wszystko do siebie pasuje.

WP.PL: A co z kolorami?

Bartek Michalec, Zuo Corp.: Nie ma czerni. Kładziemy nacisk na wzory. Jeden fotograf mi powiedział: „słuchaj, to jest do niczego nie podobne”. I to był największy komplement (śmiech). Ja się bawiłem tą kolekcją i jestem ciekaw odbioru. Styliści, fotografowie pozytywnie ją odebrali, zaskakująco różnie, ale pozytywnie. Liczę się z ich zdaniem, bo to są ludzie, którzy mają świetny gust.

WP.PL: Czeka nas jakaś niespodzianka z waszej strony?

Bartek Michalec, Zuo Corp.: My w tej kolekcji pokazujemy prawdziwe couture, którego w Polsce nie ma. Pokażemy suknię balową, która będzie warta powyżej 35 tysięcy złotych. Sama spódnica tej sukni zjada 15 metrów tkaniny, która jest bardzo droga. Myślę, że to będzie przełomowe. Komponenty, które składają się na tę suknię to są ręcznie tkane koronki z Francji, wyszywane kamieniami. Ta suknia nie ma na celu działań handlowych…

Łukasz Laskowski, Zuo Corp.: …ona ma być symbolem całej kolekcji…

Bartek Michalec, Zuo Corp.: …obiektem muzealnym. Ludzie kojarzą nas jako specjalistów od płaszczy i żakietów, a nie chcę, żeby tak było. Wolałabym, żeby nas postrzegali jako świetne krawiectwo.

WP.PL: Nie pozostaje mi nic innego jak tego właśnie wam życzyć. Dziękuję za rozmowę. 

0 komentarze:

Prześlij komentarz